|
Plaster Czarownicy i inne
baśnie
DNIA 26.10 (Niedziela) o godzinie 20, w Herbaciarni odbędzie się
wspólne czytanie baśni.

Będzie to rozpoczęcie cyklu spotkań, podczas których
podzielimy się baśniami z całego świata. Rozpoczniemy niezwykle
przewrotnymi, mądrymi i zabawnymi baśniami Małgorzaty Strzałkowskiej:
Plaster Czarownicy i inne baśnie.
Wstęp wolny, wymagana rezerwacja (herbatki@gmail.com).
Zupełnie niedawno i całkiem niedaleko, na wielkiej
rozświetlonej słońcem i upstrzonej tysiącem kwiatów łące, spotkałam
pewnego krasnoludka.
Maszerował zamaszystym krokiem przez wysokie trawy, dĽwigając pod pachą
zwinięty w rulon kawałek gazety.
I nie byłoby w tym nic dziwnego – był to bowiem zwykły polny
krasnoludek, jakich pełnego było w okolicy – gdyby nie fakt, że był
strasznie, okropnie, niesamowicie zły!
Wszystkie krasnoludki, jakie dotąd poznałam, miały raczej miłe i
pogodne usposobienie. Ten był wyjątkiem.
„Ciekawe, co go tak mogło rozgniewać?” – pomyślałam. Podeszłam do niego
i spytałam:
- Dzień dobry! Czy można wiedzieć, dlaczego jesteś taki zły?
Krasnoludek burknął pod nosem coś, czego na szczęście nie usłyszałam i
już, miał mnie minąć, gdy nagle zatrzymał się, poprawił opadającą na
czoło czerwoną czapeczkę i gniewnie zawołał:
- Bo to jest niedopuszczalne! Jak można wypisywać takie brednie?
- Jakie brednie ?- spytałam zdziwiona.
Zupełnie nie wiedziałam, o co mu może chodzić. Krasnoludek rozłożył
gazetę i, stukając palcem w podkreślony czerwoną kredką tekst, wrzasnął:
- Sama zobacz!
Wzięłam do ręki zmięty kawałek papieru i zaczęłam czytać na głos:
-„Prowadzone przez światowej sławy klasy uczonych badania wykazały
ponad wszelką wątpliwość, że krasnoludków na świecie nie ma i nigdy nie
było. A kto Wierzy w krasnoludki, ten jest niespełna rozumu.”
- Coś podobnego! - oburzyłam się z całego serca. – Przecież to wierutne
kłamstwo!
- Pewnie że tak! Teraz już wiesz, co mnie tak rozgniewało! – grzmiał
dalej krasnoludek. – Ludzie są niewdzięczni! Tak! Po prostu
niewdzięczni! No, bo sama powiedz – kto rozwija wiosną liście? Kto
rozpina tęczę na niebie? Kto maluje kolorowymi farbami sny? Kto namawia
drożdże żeby rosły? Kto odpukuje w niemalowane drewno za tych
wszystkich, którzy tego nie robią? No – kto? Krasnoludki! Owszem
zdarzało się czasem, że ten i ów przebąkiwał, że krasnoludków nie ma,
ale to było tylko gadanie! A tu, proszę, czarno na białym:
„krasnoludków nie ma i nigdy nie było”! Ale czekaj, już ja wiem, co
zrobię! Radzę ci, przeczytaj jutro gazetę!
Krasnoludek zmarszczył gniewnie nos i szurnął nogą na pożegnanie i
poszedł sobie.
Następnego dnia skoro świt popędziłam do kioski po gazetę i na drugiej
stronie znalazłam wydrukowana wielkim literami ogromne ogłoszenie:
A MY NIE WIERZYMY W LUDZI!
NIE MA ICH I JUŻ. KONIEC, KROPKA.
Krasnoludki
|